wtorek, 15 marca 2011

Oświadczenie w sprawie wydarzenia Uwolnić INTERNET na UG!!!

Działalność Otwartego Komitetu Uwalniania Przestrzeni Édukacyjnych (OKUPÉ)została ograniczona z poziomu akcji bezpośrednich do poziomu watchdoga uniwersytetu: w szczególności dotyczy to polityki bezpieczeństwa, skutków komercjalizacji edukacji i łamania praw pracowniczych. Staramy się wypełniać lukę jaką na uniwersytetach pełnią zwykle związki studenckie - w Polsce takich związków nie mamy. Instytucje rad doktoranckich czy parlamentu studenckiego nie są wystarczająco niezależne by pełnić taką krytyczną funkcję.

Grupa na FB została założona w celu ujawnienia skali niezadowolenia z nowej polityki bezpieczeństwa w sieci. Nie chcemy jednak zarządzać tym niezadowoleniem czy przejmować go dla realizacji swoich celów. W miarę możliwości staramy się dostarczać ludziom zdobyte informacje. Pomoc w organizacji lub podjęcie przez naszą grupę systematycznych działań w formie zorganizowanej kampanii uzależniamy od tego, czy pojawią się pomysły na takie inicjatywy w toku dyskusji na FB. Pierwszym etapem każdego protestu jest rozpoznanie ilości zainteresowanych i poziomu ich motywacji do brania udziału w czymkolwiek poza siecią.

Problem wolności w sieci jest nam bliski i istotny - jakiekolwiek będzie rozwiązanie obecnego kryzysu - a najbardziej prawdopodobne jest to, że UG podporządkuje się zarządzeniu Ministerstwa oraz groźbom procesów wytaczanych przez korporacje - odbędzie się to ze szkodą dla prowadzenia badań przez studentów. Uniwersytet staje się na naszych oczach dobrem coraz ściślej reglamentowanym. Wprowadzenie pełnej identyfikacji użytkowników oznaczać będzie, że ukończenie studiów lub jakakolwiek niesubordynacja skutkująca utratą statusu studenta oznaczać będzie odcięcie od zasobów.

OKUPÉ

wtorek, 22 lutego 2011

Sprawozdanie z Paryża - European Meeting of University Struggles

Między 11. a 13. lutego odbyło się w Paryżu spotkanie aktywistów zaangażowanych w ruchy uniwersyteckie i walkę z rządowymi planami “zaciskania pasa”. Reprezentacja z Polski była dość liczna, co odzwierciedlało raczej głód oporu w kraju niż skalę działań. My, Magda Prusinowska i Piotrek Kowzan, reprezentowaliśmy działania i teoretyzacje powstałe na Uniwersytecie Gdańskim, które powstawały w Kołach Naukowych “Na Styku”, Otwartym Komitecie Uwalniania Przestrzeni Édukacyjnych (OKUPÉ), w Radzie Doktorantów Wydziału Nauk Społecznych oraz w piśmie !reVOLT.

Dzień 1: A Wy co robiliście kiedy Mubarak ustąpił?


Dzień pierwszy rozpoczął się wielogodzinnym Zgromadzeniem w École des Hautes Études en Sciences Sociales. Prezentowały się wtedy poszczególne ruchy, przedstawiano swoje dokonania, problemy itp. Z wielu spraw wynotowaliśmy kilka:


Ukraina: Na Ukrainie młodzież szkolna uczestniczy w protestach w walce o swoją przyszłość edukacyjną! Ruch studencki utworzył niezależny związek zawodowy “Priama Dija” już 2 lata temu. Co z polskimi studentami i doktorantami, czy jest szansa na powstanie związków zawodowych? Uzwiązkowienie studentów nie musi pozostać specyfiką krajów Europy Zachodniej.


Wielka Brytania: oprócz uzwiązkowienia charakterystyczne jest to, że jest to ruch uniwersytecki (nie tylko studencki), nastawiony na warunki pracy (m.in. outsourcing personelu uniwersyteckiego, prekaryzacja). Jedna z reprezentantek z Wielkiej Brytanii wezwała do włączenia się w podobne działania m.in. poprzez opór wobec polityki firmy Sodexo mającej siedziby w 80 krajach. Firma działa także na uniwersytetach m.in. masowe żywienie i ma swój udział w pogarszaniu warunków pracy.


Austria: 1-3 kwietnia odbędzie się spotkanie dotyczące alternatywnej edukacji w Innsbrucku - informacja ta jest jednocześnie zaproszeniem.


Częste głosy: w naszych krajach nic się nie dzieje, nie ma kultury protestu - jednak analizując relacje z udanych protestów studenckich można zauważyć, że w pewnym momencie często po prostu dochodzi do “wydarzenia” jak z Badiou!


Energetycznie Zebranie bardzo zyskało, gdy po filmie pokazanym przez aktywistów z Włoch organizatorzy otrzymali wiadomość, że właśnie odszedł Prezydent Egiptu. Radość wyglądała mniej więcej tak.



Dzień 2: A Wy co robiliście, gdy dyskutowano o edukacji autonomicznej?


Tego dnia spotkaliśmy się na Université Paris 8 Saint-Denis. Z blisko dwugodzinnym opóźnieniem rozpoczęły się Zgromadzenia poszczególnych paneli tematycznych.


Precariousness, Debt, Welfare: Towards Commonfare:

Panel był raczej wysypem problemów, nad którymi należałoby się wspólnie zastanawiać, niż uzgadnianiem stanowisk wobec czy nawet wymianą doświadczeń z walk w poszczególnych krajach. Problem rosnących długów jako efektu edukacji pozostawał w cieniu, jako coś od czego należy się odbić. Dyskutowano na temat zasobów, czyli skąd brać środki na rewolucje lub po prostu na badania i działania dla lokalnych wspólnot. Problem to dość istotny, bo jasne było, że „naszymi wrogami” są zarówno uniwersytety publiczne jak i prywatne. Ale odpowiedzi na pytanie zadane przez Janka Sowę o model instytucji commonfare, nie udało się odnaleźć wśród dotychczasowych doświadczeń uczestników panelu. Wobec tego braku, poszukiwania tego, co nas łączy przesunęły się na hasło „Chcemy pieniędzy!”, czyli gwarantowanego dochodu podstawowego oraz „prawa do bankructwa”. W kwestii finansowania powróciły pomysły z podatkiem Tobina oraz podatkiem od każdej transakcji finansowej. To dość reakcyjne odchylenie ruchu, czyli konsumerski huraoptymizm, przyblokowała skutecznie interwencja aktywistki, która podniosła kwestie ekologiczne. Krótki impas udało się przełamać związkowczyni organizującej prekariuszy, czyli pracowników tymczasowych. Najpierw opisała dlaczego prekariat jest dzisiaj ważny, że „czasownicy” są niewidoczni, nie wiadomo kto nimi jest, bo może być każdy, w tym nauczyciel czy wykładowca. I że ich siła polega na tym, że przenikają przez wiele środowisk, więc m.in. świetnie upowszechniają informacje, łączą miejsca i środowiska. Zapytała retorycznie o to, jak chcemy wygrać nasze walki. Jej odpowiedzią była „kartografia władzy”, czyli rozeznanie się we wszelkich dostępnych zasobach oraz w tym kto sprawuje władzę i gdzie mieszka. Takie czysto Weberowskie spojrzenie na swoje lokalne pole walki wydawało się bardzo ożywcze, po dominujących na uniwersytetach dywagacjach á la Foucault, na temat tego, jak nas robi władza i co potem robi, jak już zrobi.


University Transformations: Free Access vs. Privatization, Corporatization, and Meritocracy

Osoby zabierające głos koncentrowały się na opisach sytuacji w swoich krajach, dlatego notatki też w ten sposób prezentujemy:


Wielka Brytania: 13 lat temu czesne było na poziomie 1000 funtów, obecnie może sięgnąć 9000 funtów.

Gdyby wprowadzono podatek absolwencki (graduate tax; Why not pure graduate tax?) utrudniono by akcje oporu typu zaniechanie płacenia. Związki studenckie potępiają “agresywne” protesty - w opinii uczestniczek i uczestników oba związki studenckie straciły mandat. Kadra akademicka zastraszana jest poprzez cięcia w zatrudnieniu, mechanizm blokady etatów - jedna osoba została zawieszona za zachęcanie studentów do wzięcia udziału w protestach (grozi jej zwolnienie). Wykładowcy, aby “legalnie” działać przeciw reformom muszą wcielać się znowu w rolę studentów.


USA: student z prywatnego University of Chicago zwrócił uwagę na potrzebę zrzeszania się studentów po ukończeniu studiów - zrzeszenia absolwentów jako dłużników (“Dopadają cię po studiach.” - kiedy masz mniejsze szanse na wsparcie, jak w pojedynkę zorganizować “znaczącą” akcję niepłacenia). Obecnie podstawowe roczne czesne wynosi ok 35 tys. $, ale do tego dochodzą opłaty dodatkowe i czesne dochodzi do 45 tys. $. Ponadto do niektórych kursów trzeba obowiązkowo zakupić podręczniki, których koszt może wynosić ok. 200 $. W świetle tej wypowiedzi dominujący dyskurs wprowadzenia płatnych studiów jako elementu wyrównującego dostęp do edukacji wyższej, a jednocześnie podniesienia jej jakości zderza się z rzeczywistością, w której płatne studia służą zróżnicowaniu dostępu do edukacji - co prawda studenci płacą za edukację i mogą mieć nadzieję, że dzięki temu będą mogli wymagać więcej, ale tylko na tyle, na ile ich stać.


Holandia: “brak kultury protestu”, protesty studenckie borykają się z etykietą lewicowości, co zawęża zaangażowanie całej wspólnoty akademickiej. Jeśli pojawia się informacja o możliwej okupacji, protest zostaje zaszufladkowany jako “lewacki”. Odpowiedź aktywistek i aktywistów holenderskich: zorganizowali Uniwersytet Przyszłości (University of the Future), który bez formalnego ogłaszania okupacji, był przejęciem przestrzeni uniwersyteckiej. W Holandii, podobnie jak np. w Wielkiej Brytanii, problemem jet brak wsparcia od związków studenckich, które wspierają propozycje polityków i potępiają “agresywne” protesty.


Austria: problem z nierównym dostępem do edukacji i mechanizmami dyscyplinującymi studentów bez obywatelstwa austriackiego: płacą podwójne czesne, zmuszeni są do udokumentowania posiadania 800 euro przy przedłużaniu pozwolenia na pobyt, a mogą zarabiać legalnie tylko 300 euro/mc. Także problem z podziałem na “złe” i “dobre” protesty. Policja obserowała osoby zaangażowane w protesty - gdy jest mało aktywnych osób, policja ma ułatwione zadanie. Co ciekawe, “rdzeń” protestu nie wyszedł poza “zaprzyjaźnioną grupę”. Co bulwersujące, dziekan wykorzystał protesty do autopromocji (“To moje dzieło!). Jednocześnie odnosząc się do zaanagażowania studentów jako do swojej zasługi przyczynił się jednak do spadku poparcia dla protestów wśród samych zainteresowanych.


Grecja: greccy wykładowcy i studenci analizują zmiany dokonujące się m.in. w Polsce, gdyż jest to wskazówką dla nich, jak proces komercjalizacji edukacji może przebiegać także w Grecji. Do tej pory ruchowi studenckiemu udało się zablokować zmianę konstytucji, która pozwalałaby na wprowadzenie niepublicznej edukacji wyższej. Aby naświetlić jakie jeszcze mogą zajść zmiany w specyfice greckiego systemu edukacji wyższej, można przywołać choćby fakt, że obecnie studenci otrzymują za darmo podręczniki do kursów, na które uczęszczają (warto porównać z ceną rzędu 200$ za podręcznik w USA) oraz korzystają z darmowych posiłków w stołówkach uniwersyteckich. Ruch uniwersytecki w Grecji boryka się z reformami, które odchodzą od demokratycznego modelu zarządzania uczelnią na rzecz zarządu menadżerskiego oraz cięciami w zatrudnieniu (przy jednoczesnym wzroście liczby studentów) - na 5 osób odchodzących na emeryturę, zatrudniona zostanie tylko 1 osoba.


Włochy: Podobnie jak w Polsce problemem jest feudalna struktura uniwersytetu. W kwestii możliwych sojuszy istotną informacją jest fakt, iż cięcia na edukację przedszkolną były podstawą do włączenia się rodziców w ruch przeciw reformom (podobnie jak w Wielkiej Brytanii uniknięto zawężenia ruchu protestu tylko do ruchu studenckiego). Co ważne we Włoszech większość studentów jest pracownikami tymczasowymi (prekariat), dlatego też ruch studencki jest jednocześnie pracowniczym. Nasuwa się pytania dlaczego w Polsce taki sojusz ma problemy z uformowaniem, co się dzieje ze związkami? Dlaczego rodzice nie angażują się w działania na rzecz edukacji?


Francja: Uniwersytet na którym odbywało się spotkanie (Saint-Denis) jest formalnie uniwersytetem autonomicznym. Co to oznacza? Państwo wycofało się, co oznacza brak finansowania i ta deklaratywna autonomia przeradza się w zależność od źródeł finansowania. W związku z doświadczeniem francuskim pojawiają się następujace pytania: Czym jest autonomia uniwersytetu? Czy uniwersytet, żeby być autonomicznym musi być publiczny? Czy choćby nieprywatny?

Podsumowanie kilku wątków dyskusji:
  • Potrzeba przedefiniowania naszej pozycji wobec państwa, gdyż obecnie zanika różnica między “prywatnymi” i “publicznymi” instytucjami edukacji wyższej (oba typy utrzymują się także z prywatnych źródeł, także w obu studenci często płacą za edukację). Tak więc ruch protestu, nie musi zasadzać się na tej tradycyjnej opozycji publiczne-prywatne, która coraz mocniej staje się opozycja fałszywą lub po prostu nieznaczącą.

  • Kwestia zadłużenia dotyczy zarówno studentów uczelni publicznych jak i prywatnych (kolejna przyczyna dlaczego opozycja publiczne-prywatne nie obrazuje obecnej sytuacji). Jaka będzie/jest rola zadłużenia studenckiego w kształtowaniu podziałów klasowych? Każdy płaci lub będzie płacić, ale osoby, które aby zapłacić wezmą kredyty niekoniecznie otrzymają najlepszą ofertę, gdyż wysokość kredytu będzie zależeć od zdolności kredytowej (Jaka jest Twoja zdolność kredytowa?! Na jaką edukację Cię stać?). Uogólniając, system płatnych studiów jest systemem różnicującym, segregującym: “Jakoś trzeba oddzielić wilki od owiec.“ (wypowiedź jednego z polityków).


Nie uczestniczyliśmy w Panelu Autonomous Education, Self-Education, Free School: New Practices in Alternative Education, który przyciągnął najwięcej uczestników i był prawdopodobnie najbardziej produktywny i po prostu najciekawszy.


Warsztaty

Ze względu na małą ilość dostępnych sal, przygotowany wcześniej w polskim gronie - tj. Jan Sowa (Free University Warsaw), Krystian Szadkowski (Theoretical Practice, Poznań) oraz my - warsztat pt. East European Education: Factories of Subjectivity on the Ruins of the So Called Communism połączony został z prezentacjami sytuacji na Ukrainie, w Rosji, na Litwie z elementami sytuacji w Grecji. Przerodziło się to więc w dość intensywne, lecz wielogodzinne spotkanie, które zamykała nasza prezentacja, dlatego w innych warsztatach nie wzięliśmy udziału.


OKUPÉ Collective – a Game of Resistance at the University of Gdańsk, Poland


Dzień 3: A Wy co robiście, gdy powstawało “wspólne oświadczenie”?


Trzeciego dnia miało odbyć się zebranie podsumowujące. Założyliśmy, że nie ma sensu przyjeżdżać na sam początek, skoro i tak wszystko zaczyna się ze sporym opóźnieniem. Udaliśmy się do Museum d'Orsey, co okazało się bardzo dobrym wyborem. Warunki powstanie malarstwa impresjonistycznego odczytaliśmy jako podobne do obecnie istniejących w szkolnictwie wyższym. Obniżenie kosztów zakupu farb oraz wzrost ilości studentów i chętnych studiować malarstwo, odpowiada współczesnemu obniżeniu kosztów publikowania (Internet) i umasowieniu studiów. Malarze, którym udało się przejść przez uczelnie i zaakceptowali reguły malarstwa, mieli zagwarantowane zamówienia instytucjonalne i w miarę stabilne dochody. Podobną stabilizację mają dzisiaj prowadzący badania ilościowe dla koncernów. Pozycję ówczesnych artystów poza instytucjami nazywalibyśmy dzisiaj prawdopodobnie prekariatem. Zaowocowało to odrzuceniem przez prekariat reguł hierarchicznej reprezentacji świata i podkreśleniem autonomii malarstwa i twórcy (w zasadzie nie tyle odrzucili te reguły, co się ich nie uczyli, a tworzyli własne). Czyli było to coś na podobieństwo przeskoczenia z badań ilościowych na jakościowe, najlepiej jeszcze takie z przedrostkiem auto-, np. autoetnografia. Zwycięzców tamtego starcia podziwiamy dzisiaj w muzeach, bo ówcześni „wannabe artists” stali się pierwszą publicznością nowego stylu.


A zebranie na Uniwersytecie w St. Denis, mimo przewidzianego przez nas późnego startu, trwało krócej niż się spodziewaliśmy, więc nie zdążyliśmy się tam zjawić.


W ramach podsumowania powstał tekst “W imię nowej Europy: Walki uniwersyteckie przeciwko polityce zaciskania pasa”. Dostępny w języku polskim tutaj, a w wersji angielskiej tu.


Kontrowersje:

  • Spotkanie zorganizowane było tak jak gdyby w międzynarodowym ruchu istniało tylko EduFactory. Całkowicie pominięto to, co dzieje się od kilku lat w ramach ISM (chcesz więcej, patrz: Sprawozdanie Mo)

  • Podstawową formą spotkań i dyskusji były Zgromadzenia i długa kolejka chętnych do zabrania głosu uniemożliwiała prowadzenie dyskusji, a tym bardziej podejmowanie decyzji. Widoczne było, że część aktywistów na co dzień pracuje przy użyciu konsensusu, bo odruchowo używali języka znaków.

  • “Wspólne oświadczenie”, które pojawiło się po Spotkaniu nie do końca było wspólne. Było raczej zapowiedzianym od początku zebraniem przez organizatorów notatek z poszczególnych paneli i dość ostrożne ich złożenie w całość.


Spotkanie pokazało, że krytyka Ingrid M. Hoofd w tekście pt. “The accelerated university: Activist-academic alliances and the simulation of thought.” [ephemera 2010, vol 10(1): 7-24] zarzucająca EduFactory “speed elitism” była raczej nietrafiona, bo ostatnie co można było zarzucić spotkaniu, to jakikolwiek pośpiech. Hoofd zarzucała, że to co robi EduFactory to organizacja oporu opierającą się na szybkim konfigurowaniu się międzynarodowych elit i że upowszechnianie darmowych badań i uczestnictwo w konferencjach za własne pieniądze prowadzi w rzeczywistości do realizacji neoliberalnego planu na reformę nauki. Mimo usilnych starań i tego, że EduFactory próbuje zgromadzić ruchy bardziej wokół wspólnych idei niż wspólnych praktyk (przypadek ISM), zaskakująco niewiele dało się powiedzieć i usłyszeć na temat tego co wspólne. Na pocieszenie stwierdzić jedynie można, że takie rzeczy nie dzieją się od razu i wymagają regularnych spotkań. Planowanie przyszłych spotkań rozpoczęło się już w Paryżu; kolejne miejsca to: Wiedeń, Dijon i Tunis.



Poza tym:




piątek, 11 lutego 2011

Poczytaj mi, mamo... o wkurzonych studentach

Prasa społeczno-polityczna w kraju reaguje na działania studenckie za granicą. Reaguje powoli, a zaczyna się od prasy niezależnej i non-profitowej. Warto rzucić okiem na artykuły w "Obywatelu" (1/2011): "Uniwersytet na procesie" Rafała Bakałarczyka, "Studenci wszystkich krajów łączcie się!" Klaudii Marii Budek oraz "Rosyjskie uniwrsytety - fatalny wzór dla świata" Aleksandra Bibkowa. Teksty widnieją na stronie "Obywatela":



Walki studenckie w Europie będą też jednym z tematów przewodnich numeru magazynu "Inny Świat", który ukaże się w marcu.




Zapraszamy do lektury obu pozycji.

wtorek, 7 września 2010

Edukacja to dobra inwestycja. Dla kogo?

Wysokość zadłużenia wynikającego z kredytów studenckich przekroczyła w USA wysokość zadłużenia z kart kredytowych! Wszyscy uczestnicy kolejnej bańki finansowej są zadowoleni, oprócz studentów i absolwentów oczywiście. Reformatorom edukacji wyższej w Polsce ku przestrodze:



Piotr

środa, 1 września 2010

"Solidarność Walcząca" w służbie cenzury

Na parterze Wydziału Filologiczno-Historycznego można zapoznać się z kilkoma wystawami współorganizowanymi przez IPN i niedobitki FMW. Poza materiałami z wyborów z lat 80-tych oraz skanami bibuły anarchistycznej z czasów PRL, można tam obejrzeć zbiory "Solidarności Walczącej". Wśród nich uwagę zwraca część poświęcona przygotowaniom do walki zbrojnej - okazuje się, że w zakładach na terenie Stoczni pokątnie wyrabiano broń palną, a co poniektórzy wykorzystywali instrukcje przemycone z zachodu i produkowali materiały wybuchowe.

Co ciekawe, skany tych instrukcji miejscami "zaczerniono", rzekomo "ze względów bezpieczeństwa". Czarne kwadraciki zasłoniły nazwy powszechnie dostępnych substancji, z których można wyprodukować sobie w domu bezpiecznie ładunek zapalający, rozrywający i ogólnie zmieniający układ sił w społeczeństwie. Czyżby pomysłodawcy wystawy sugerowali, że dziś, w wolnej, pozbawionej cenzury, więzień, sił policyjnych, i w ogóle fajnej nowej Polsce, komuś do czegokolwiek wiedza o materiałach wybuchowych by się przydała? Przeca uże wolność mamy, panie i panowie. A może nie?
[Głos Prywatny]

czwartek, 17 czerwca 2010

Spotkanie z IAN na Wydziale Historycznym

28 czerwca 17:00, Wydział Historyczny UG, aula 1.43:

Spotkanie z Lechem "Lele" Przychodzkim z Inicjatywy Antynuklearnej (IAN).

Lech "Lele" Przychodzki uczestniczył w skutecznych działaniach przeciwko budowie elektrowni atomowej w Żarnowcu w latach 80-tych. Co myśli dziś o planach odkopania koncepcji Jaruzelskiego? Co ma do powiedzenia chętnym do podjęcia się blokady tego pomysłu, a co - tym, którzy łyknęli atomową PO-pagandę?

W planie prezentacja działalności IAN i dyskusja.

środa, 9 czerwca 2010

Produkcja wiedzy - paliwo czy opary ruchów studenckich?

W Bochum zakończył się Europejski Kongres Edukacyjny, czyli zjazd aktywistów ruchów studenckich walczących przez ostatnich kilka lat z postępującą komercjalizacją szkolnictwa wyższego. Niestety polskim grupom nie udało się nikogo tam posłać. Organizatorzy opublikowali interesujący, choć krótki zbiór artykułów na temat systemów edukacyjnych w kilku krajach oraz problemów przed jakimi stają studenci. Wszystkie artykuły zasługują na uwagę, ale opis reform okołobolońskich wdrażanych w Niemczech wydaje się szczególnie interesujący z polskiej perspektywy. Okazuje się, że w Niemczech już wprowadzono promowane w Polsce „rady nadzorcze” złożone z przedstawicieli biznesu, które docelowo mają stanąć ponad dotychczasowym Senatem uniwersytetów. Przykład z Bułgarii każe zwrócić większą uwagę także w Polsce na kwestie gospodarowania gruntami i budynkami należącymi do uniwersytetów, a także na rolę rektorów prywatnych uczelni w kształtowaniu polityki edukacyjnej krajów. Artykuł opisujący sytuację w Rosji otwiera perspektywę, z której łatwiej zrozumieć pasywność środowisk akademickich także w Polsce. Podobieństwa pomiędzy poszczególnymi systemami, przynajmniej w Europie, wydają się większe niż różnice wynikające ze zróżnicowań kulturowych czy ekonomicznych. Szkoda, że nie wzbogaciliśmy tej kolekcji analiz doświadczeniami z Polski, bo do dodania mieliśmy m.in. zaangażowanie doktorantów oraz politykę bezpieczeństwa.

Ciekawe czy kolejny „wakacyjny kryzys” ruchu w Polsce uda się przezwyciężyć podczas obrad konferencji „Uniwersytet i emancypacja. Wiedza jako działanie polityczne - Działanie polityczne jako wiedza” zorganizowanej przez Interdyscyplinarną Grupę Gender Studies z Uniwersytetu Wrocławskiego. Konferencja odbywa się teraz czyli w dniach 10-11 czerwca 2010 roku, a szczegółowy jej plan już zamieszczaliśmy.

Inne post-kongresowe prace tu.

:Pi-otr

piątek, 4 czerwca 2010

Zaproszenie z Wrocławia

Interdyscyplinarna Grupa Gender Studies z okazji 10-lecia swojej działalności zaprasza na konferencję:

Uniwersytet i Emancypacja. Wiedza jako działanie polityczne - działanie polityczne jako wiedza.

Lokalizacja:
Wrocław, Instytut Filologii Angielskiej, ul. Kuźnicza 22, s. 404


10 czerwca 2010

9.00 - OTWARCIE KONFERENCJI

PANEL – CIAŁO I SEKSUALNOŚĆ
9.10 – 9.30 Dominika Jędrzejczyk, MISH, UW
Seksualność i cielesność w kontekście badań kulturowych
i antropologii literackiej
9.30 – 9.50 Tomasz Jarymowicz, Instytut Filozofii, UO
Iteracja – jedna koncepcja dwa modele zmiany społecznej –
Seyla Benhabib vs Judith Butler
9.50 – 10.10 Aleksandra Hołubowicz, Ośrodek Studiów Amerykańskich, UW
Pornografia? - eksponowanie seksualności jako narzędzie upodmiotowienia
10.10– 10. 30 Tomasz Sikora
Przyczynek do wiedzy granicznej
10.30 – 11.10 DYSKUSJA
11.10 – 11.30 PRZERWA KAWOWA

PANEL – NAUKA I ZAANGAŻOWANIE POLITYCZNE
11.30 – 11.50 Piotr Antoniewicz, Instytut Socjologii, UWr.
Demokratyzacja badania
11.50 – 12.10 Małgorzata Tkacz-Janik
Uniwersytet - szansa na rekuperację ulicznego buntu?
12.10 – 12.30 Agnieszka Kowalczyk, Instytut Kulturoznawstwa, UAM
Jak dotrzymać obietnicy nauk społecznych – o zaangażowaniu
i „obiektywności” badaczki/badacza
12.30– 13.00 DYSKUSJA

PANEL – FEMINIZM JAKO KRYTYKA SPOŁECZNA
13.00 – 13.20 Jan Kruszyński, Instytut Socjologii, UAM
Anarchofeminizm: przyczynek do krytyki społeczeństwa, przyczynek do krytyki feminizmu
13.20 – 13. 50 Agnieszka Hrynyk i Maria Natalia Kistowska,
Filologia Rosyjska, UAM
Gender do wynajęcia. Być modnym w Akademii
13.50 – 14.10 DYSKUSJA
14.10 – 15.30 OBIAD
15.30 – 17.00 PANEL DYSKUSYJNY – STATUS STUDIÓW NAD PŁCIĄ I SEKSUALNOŚCIĄ W POLSKIEJ AKADEMII
Panelistki: Ewa Graczyk (UG), Lucyna Kopciewicz (UG), Marzena Lizurej (KN NTS, InterAlia), Małgorzata Maciejewska (IGGS), Agnieszka Małocha (IFP UWr.), Karolina Rzepecka (UG),
Marta Trawinska (IGGS)

11 czerwca 2010

KOMU I CZEMU SŁUŻY UNIWERSYTET
10.00 – 10.20 Leopold Hess, Instytut Filozofii, UJ
Pole scholastyczne, pole ekonomii. Autonomia nauki i uniwersytetu w XXI wieku
10.20 – 10.40 Magdalena Kucińska, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego, Bydgoszcz
Uniwersytet – komu potrzebna jest ta instytucja?
10.40 – 11.00 Krystian Szadkowski, Klub Krytyki Politycznej w Poznaniu
Uniwersytet-fabryka.
11.00 – 11.10 Krótka przerwa
11.10 – 11.30 Oskar Szwabowski, Instytut Pedagogiki, US
Uniwersytet jako instytucjonalizacja świadomości klasowej
11.30 – 11.50 Zofia Łapniewska
Ekonomia impregnowana na zmiany społeczne
11.50 – 12. 30 DYSKUSJA
12.30 – 12.50 Przerwa kawowa
12.50 – 13. 10 Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Instytut Filozofii, UWr
Emancypacja poprzez, czy pomimo uniwersytetu?
13.10 – 13.30 Paweł Rudnicki, Instytut Pedagogiki, Dolnośląska Szkoła Wyższa
Wiedza – działanie – emancypacja: edukacja społecznie zaangażowana w aktywnościach NGO-sów i grup nieformalnych.
13.30 – 13.50 Helena Ostrowicka, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego, Bydgoszcz
Młodość jako kategoria i relacja. O władzy w dyskursach
o młodzieży
13.50 0- 14.15 DYSKUSJA
14.15 – 15.30 Obiad
15.50 – 16. 10 Sylwia Wielichowska, Instytut Historii, UŁ
Historiografia wyemancypowana czy zaangażowana?
Kilka słów o historii kobiet
16. 10 – 16.30 DYSKUSJA

sobota, 22 maja 2010

Białoruś: Zatrzymania uczestników wolnego uniwersytetu

[Przeklejone z: Czarny Sztandar, Serwis Internetowy Łódzkich Anarchistów]

Jak informują białoruskie Indymedia, we wtorek 18 około godziny 19 maja policja i oddziały OMON dokonały najazdu na lokal przy ulicy Suchej w Mińsku, gdzie odbywał się wykład Wolnego Uniwersytetu „Wojna domowa w Hiszpanii i wolne komuny w Aragonii“. W wyniku najazdu zatrzymano ogółem 20 osób, które brały udział w wykładzie. Wszystkich zatrzymanych przewieziono na posterunek milicji w dzielnicy Moskowskaja.

Wolny Uniwersytet w Mińsku zainaugurował swoją działalność pół roku temu. Od tego czasu bez ingerencji władz przeprowadzono serię wykładów, prelekcji i pokazów wideo poświęconych historii ruchów wolnościowych na świecie i bieżącym zagadnieniom politycznym.

Wszyscy zatrzymani zostali w związku z majowym atakiem na siedzibę prorządowych związków zawodowych, do której przyznali się wcześniej mińscy anarchiści. Wszyscy zatrzymani zostali przewiezieni na pobliski posterunek policji, gdzie zdjęto ich odciski palców, a następnie przesłuchano w obecności oficerów białoruskiego KGB. Do godziny 21:30 wszyscy zatrzymani opuścili posterunek, jak na razie brak informacji o postawieniu im zarzutów.

[ źródło: http://www.czsz.bzzz.net/czarny/node/2822 ]

wtorek, 18 maja 2010

BarCamp: Wolność w Kulturze

15 maja w Gdańsku, w Gdańskiej Galerii Güntera Grassa, z inicjatywy Indeksu 73 odbył się BarCamp Wolności w Kulturze.

Była to swoista konferencja na zasadach otwartego dostępu. Wśród tematów pojawiły się: starcie cenzura-twórczość, stan edukacji publicznej oraz kultura niezależna. Publikujemy materiał wideo nagrany przez Piotra Wyszomirskiego z Gazety Świętojańskiej. Wypowiedź Grzegorza Stunży:



Fragment dyskusji moderowanej przez Lidię Makowską:



Reszta - w Gazecie Świętojańskiej:
http://www.gazeta.razem.pl/index.php?id=2&t=1&page=14674

wtorek, 27 kwietnia 2010

Spieszmy się szyfrować dyski, policjanci w czasie sesji przychodzą... I bawić się też spieszmy!

Sesja
18 czerwca obchodzić będziemy na uniwersytecie rocznicę policyjnego nalotu na domy studenckie. Organizacje zrzeszające korporacje zajmujące się dystrybucją muzyki i filmów zachęcają policję nagrodami (patrz: Złote Blachy), by metodą faktów dokonanych definiować kontrowersyjne stosowanie prawa własności w obszarze kultury. Problem jest z natury uniwersytecki, bo chodzi o definiowanie pojęć, w szczególności granicy „dozwolonego użytku”. Takie naloty lubią odbywać się w czasie sesji egzaminacyjnej, gdy studenci są zbyt zajęci, by się skutecznie bronić, a utrata komputerów i nośników danych – szczególnie bolesna. Zawczasu szyfrujmy dyski. np. prawie wolnym programem TrueCrypt przez co unikniemy choćby części nieprzyjemności. Być może warto też zawczasu obśmiać tegoroczne represje. Do tego mogą służyć Juwenalia.

Juwenalia
Podobno nie ma takiego porządku hegemonicznego, którego prosty umysł nie potrafiłby zanegować lub wyobrazić sobie jego odwrotności. Ćwiczyli się w tych umiejętnościach szczególnie chłopi (patrz: bunty chłopskie), ale najczęściej porządki odwracano tylko na kilka dni w czasie karnawałów. Niby karnawał to tylko chwilowe odwrócenie porządku kanalizujące gromadzące się pod naciskiem hierarchii emocje, ale taka gra zawiera pewną niepewność, że być może nie wszystko powróci do dawnej normy. W Polsce mamy Juwenalia, które rewanżować mają nam funkcjonowanie w systemie podobno feudalnym. To dobry czas i kod do wypowiadania myśli otwartym tekstem na ogół niewypowiadanych (np. art. 73 Konstytucji). Można przywoływać wydarzenia, do których wcześniej brakowało nam języka. Można testować, parodiować i wdawać się w różne scenariusze wydarzeń, do których przeprowadzenia w normalnych warunkach trzeba spełnić formalne warunki (np. art. 206 Prawa o szkolnictwie wyższym). Wszystko staje się przez chwilę możliwe, wolne od represji, bo nieodróżnialne od sankcjonowanego odwiecznym zwyczajem festiwalu nadużyć.

Ciekawe czy w tym roku coś się wydarzy...

:Pi

niedziela, 11 kwietnia 2010

"Pracownicy bez zatrudnienia" - artykuł Oskara Szwabowskiego

Doktoranci - pracownicy bez zatrudnienia

Deregularyzacja świata pracy pod szyldem neoliberalizmu dotyka grupy zawodowej dotychczas uprzywilejowanej w kapitalizmie. Jednym z takich przejawów jest zmiana statusu młodych pracowników naukowych – przemiana asystenta w doktoranta, którego status na uczelni wciąż jest nie do końca jasny (ni student, ni pracownik). W kontekście zatrudnienia zmiana ta ma kolosalne skutki – i jako taka wpisuje się w ogólną walkę klasową prowadzoną przez elity finansowe przeciwko ludziom pracy.

Osoba podejmująca studia doktoranckie zostaje zobowiązana do wykowania z jednej strony pracy naukowej poprzez pisanie tekstów, udział w konferencjach, z drugiej pracy dydaktycznej. Obie prace wykonuje nieodpłatnie, czy też opłatą za jego działanie ma być dyplom, pozwalający następnie ubiegać się o niepewne zatrudnienie czy to w Akademii czy na Uniwersytecie. Odbywa więc niejako praktyki. Czteroletnie praktyki, bez składek, chociaż z ubezpieczeniem zdrowotnym, aby dostać dostęp do pewnych prac wymagających formalnego poświadczenia. Tym samym umożliwia to przeniesienie kosztów pracy na samego pracownika – pracodawca nie reprodukuje jego siły roboczej poprzez płace.

Stypendia, które teoretycznie mają stanowić zapłatę za pracę dydaktyczną (ale też chyba naukową) zostają podporządkowane mechanizmowi deregularyzacji. Stanowią raczej premię dla najlepszych pracowników, a nie pensję. I jako takie wpisują się i wzmacniają kapitalistyczną indywidualizację. Indywidualizację, która ułatwia funkcjonowanie systemu zatrudnienia zwracającego się przeciwko tym indywiduom.

Czym jest ideologia indywidualizmu w odniesieniu do rzeczywistości pracy doktorantów? I dlaczego stanowi zagrożenie?

Sposób przyznawania stypendiów doktoranckich – jako premii a nie pensji – stanowi główne źródło indywidualizacji kapitalistycznej na najniższym stopnie zatrudnienia w przedsiębiorstwie zwanym Uniwersytetem. Ma stanowić też lekcję, jak powinno się pracować w nauce.

Na Uniwersytecie w którym jestem doktorantem stypendia doktoranckie przyznawane są od drugiego roku za wyniki. Istnieje specjalna tabela według której przeliczane są punkty: za publikacja, za starze naukowe, za udział w kołach, za prowadzenie darmowych zajęć (płatne już się nie liczą), za konferencje, udzielanie się w samorządzie, wolontariacie i za inne prace wynikającą z toku studiów. Nie ma limitu ogólnej liczby punktów, która gwarantowałaby otrzymanie stypendium. W tamtym roku było 30, w tym 40, w roku następnym – nie wiadomo, ale chyba 40 trzeba będzie jakoś przekroczyć. Zależy od tego ile zdobędą najlepsi, bo tylko najlepsi, garstka z grona zatrudnionych, dostaną stypendium – reszta nie. Nie zasługuje na nagrodę.

System przyznawania stypendiów powoduje, z jednej strony wzrost chorobliwej konkurencji, która często przyjmuje formy nierynkowe, a mafijne. Sprawia to, że wspólnota uczonych nie może zaistnieć. Raczej wspólny los polega na separacji, na antagonistycznym odosobnieniu. Odosobnienie to, w ramach patologicznej konkurencji, sprawia, że warunki pracy polegają pogorszeniu przez samych pracowników. W pogoni za premią pracownicy sami zawyżają wymagania – pozbywając się resztek czasu wolnego, zarywając noce i oszczędzając na jedzeniu aby finansować wystąpienia konferencyjne, które pracodawca pokrywa (o ile pokrywa!) tylko w pewnym stopniu.

Zarówno wobec anonimowego rynku, jak i wobec pracodawcy, pozostajemy w relacji indywidualnej, występujemy jako ten oto praktykant, który musi dowieść swojej wartości. Domaganie się płacy za pracę traktowane jest jako żądanie wręcz nieprzyzwoite. Samą praktykę powinniśmy traktować jako przywilej. No i zawsze możemy ubiegać się o kolejną formę premii, mianowicie o granty. Zdobycie grantu traktowane jest przy tym jako wyraz naszej zaradności, indywidualnych zdolności, wyróżniających z morza innych praktykantów.

Indywidualni, ale tak naprawdę jako atomy bez istotnych właściwości. Indywidualność, która sprowadza wszystkich do jednego mianownika – ilości wyliczalnych punktów. Nie bierze się w ogóle po uwagę materii w jakiej pracuje konkretny doktorant. Problemów podejmowanych. Wyliczalność. I ustalony z góry termin napisania pracy. Nic dziwnego, że powstaje tak wiele nie za dobrych prac. Wliczając w to prace habilitacyjne. Niedomyślane, miejscami niedbałe, unikające trudnych tematów…

Apelując do indywidualnych zasług pracodawca maskuje wyzysk, a premię magicznie przekształca w jedyną formę płacy za pracę. Tym samym rozbija opór klasowy, który mógłby narodzić się z kolektywnego rozpoznania wspólnego losu. Pracownicy stają się nie tylko wrogami innego pracownika, ale i samych siebie. Własnymi strażnikami, własnymi nadzorcami.

Doktorant, jako byt nieokreślony, pozbawiony wielu praw, poddany nieustającej presji, odosobniony wydaje się stanowić obraz idealnego pracownika. Zwiastuje też los, jaki stać się może udziałem szerokiego kręgu ludzi pracy, o ile przyjmą ideologię indywidualizmu, która sprowadza wszystkich do atomów wibrujących w przestrzeni Kapitału. Jeśli uwierzą, że tylko zwycięzca ma prawo przeżyć, że praca to przywilej dla nielicznych, a jeszcze mniejszej ilości osób warto za nią cokolwiek płacić.

Uznanie siebie jako pracownika przez doktoranta czy innych naukowców nie stanowi ujawnienia istoty zajęcia, któremu się oddaje, ale odpowiednie rozeznanie w danym momencie historycznym. Praca i płaca są rzeczywistością w której jesteśmy zanurzeni, co nie oznacza, że skazani na wieczne w niej trwanie. Walka o lepsze warunki zatrudnienia to tylko walka o przetrwanie. Walka konieczna, ale skazana na nieustanny konflikt i nieznośną alienację. Pracownicy naukowi wraz z innymi ludźmi pracy powinni odmówić pracy. Nie oznacza to opowiadania się za bezrobociem, a jedynie, czy też aż, o takie przekształcenie stosunków społecznych, by to co dziś jest pracą, znojem, alienacją, przemieniło się w twórczość. To jest opowiedzenie się za życiem, które przekracza przetrwanie, w ramach którego logiki jesteśmy obecnie zaklęci – i którego nam się cynicznie odmawia. Oto różnica między kapitalizmem socjaldemokracji a neoliberalizmem. Socjaldemokracja odmawia nam cynicznie życia w imię luksusowego przetrwania. Teraz odmawia się nam nawet przetrwania. Kapitał wyzwolony z konieczności reprodukowania siły roboczej. Jest nas tak bardzo dużo. I może to, że jest nas dużo, zrozumiemy w innym znaczeniu niż Kapitał. A wtedy… a wtedy lepiej z nami nie zadzierajcie.

Oskar Szwabowski
Doktorant pedagogiki Uniwersytetu Szczecińskiego

piątek, 2 kwietnia 2010

Wlk. Brytania: CIA dostanie wgląd w dane studentów

Jak donosi "Wybiórcza", za pośrednictwem brytyjskiego wywiadu trafią do CIA dane studentów londyńskiego University College (UCL) wyznania mahometańskiego . Chodzi o 900 osób, które studiują na tej samej uczelni, co uczestnik nieudanego zamachu na samolot z Amsterdamu do Detroit w grudniu ub. roku. Mogą trafić na międzynarodowe czarne listy radykałów i terrorystów, nawet nie mając nic wspólnego z żadnym ruchem oporu.

Dane studentów-muzułmanów miał najpierw udostępić islamski związek studentów UCLU Islamic Society, a po ich odmowie MI5 wystąpiła o to samo do organizacji UCLU Student Union - tym razem skutecznie. Z pomocą S.U. wywiad otrzymał nazwiska i e-maile członków Towarzystwa Islamskiego oraz islamskiego związku studentów medycyny UCL. Dzięki tym danym i pomocy władz uczelni wywiad uzyskał adresy i numery telefonu studentów-muzułmanów.

Listy protestacyjne w tej sprawie można słać pod następujące adresy:

Sekretarz Generalny Związku Studentów UCLU:

Rektor UCL:
Provost Prof. Malcolm Grant
University College London
Gower Street, London
WC1E 6BT

Ambasada Zjednoczonego Królestwa Wlk. Brytanii i Irlandii Płn.:
Al. Róż 1, 00-556 Warszawa
faks 621 7161

Konsulat Brytyjski w Gdańsku:
ul. Grunwaldzka 102, 80-224 Gdańsk

- X.

czwartek, 11 marca 2010

Bologna Burns i Biuletyn

W Austrii trwają protesty towarzyszące konferencji świętującej 10 lat Procesu Bolońskiego. Szczegóły na stronie koordynującej anty-szczyt: http://bolognaburns.org/

Poniżej ulotka z praktycznymi informacjami o demonstracji, która daje pojęcie o skali wysiłku organizacyjnego:


Blockade
Workshop Info


A w Polsce w ramach prób zrozumienia dlaczego tak niewiele się dzieje pojawił się pierwszy numer biuletynu Ogólnopolskiej Sieci Pracownic i Pracowników Edukacji.

wtorek, 9 marca 2010

Reminiscencja z Dni Nauki w hipermarkecie

Czy istnieje lepsze miejsce do werbowania nowych studentów i doktorantów niż półka między kaszanką a butami?
Dyżurny paparazzo UG podpatrzył uczelnianych marketingowców w krępującej sytuacji, a niemniej dzielny ochotnik Otwartego Komitetu Uwalniania Przestrzeni Edukacyjnych poczytał im w myślach.
Serdecznie zapraszamy na Targi Edukacyjne na UG w dniach 17-19 marca, kiedy to w ramach rewizyty wystąpi na uczelni kurczak z kością za 12,99 oraz nowiutka bluzka made in China w pięciu kolorach do kupienia na raty.

czwartek, 25 lutego 2010

Spotkanie n.t. edukacji na WNS: osobista relacja

24 lutego z inicjatywy kół naukowych odbyła się na Wydziale Nauk Społecznych debata p.t. "Stan i planowana reforma szkolnictwa wyższego a nauki społeczne". W debacie między przedstawicielką koła "Na Styku", Magdaleną Prusinowską, profesorem dr hab. Jerzym Błażejowskim z Wydziału Chemii, a dr Wojciechem Zielińskim z WNS UG rozpatrywano blaski i cienie proponowanej przez ministerstwo reformy.

Prof. Błażejowski usiłował bronić niektórych założeń reformy, powołując się na wzorce amerykańskie i powtarzając specyficznie rozumiane hasła o powiązaniu uczelni z otoczeniem (czyt. sponsoringu korporacyjnym). Krytycznie acz uprzejmie prostował te argumenty dr Zieliński, który jako jedyny na sali przypomniał, iż Nauki Społeczne z zasady kształcić mają ludzi krytycznych, kwestionujących i niszczących zastany ustrój (tu rozległy się oklaski), toteż wprzęganie ich w zawodówkę korporacji mijałoby się z celem. Magdalena Prusinowska starała się wskazać na zagrożenia dla demokracji i wartości akademickich, płynące z ministerialnych idejek. Do zgody nie doszło poza jednym: jednogłośnie zrugano pomysł wyłuskania uczelni "flagowych" (K.N.O.W.), które mają być jako nieliczne finansowane z budżetu państwa. Prawdopodobnie przynajmniej ten element planowanej reformy nie dojdzie do skutku.
Niestety plan debaty pozostawił bardzo niewiele czasu na głosy z zewnątrz. Co więcej, dużo czasu zmarnotrawiono na abstrakcyjne rozważania "jak to będzie?" zupełnie, jakby błędów, jakie dopiero popełnimy, nie uczyniły już inne, europejskie i nie tylko, rejony akademickiego świata.

- X

wtorek, 23 lutego 2010

Japonia: rozdawanie ulotek przeszkadza w edukacyjnym "biznesie"

Serwis informacyjny cia.bzzz.net doniósł o aresztowaniu sześciu osób za rozdawanie ulotek przy głównej bramie tokijskiego uniwersytetu Hosei na początku lutego. Grupa, do której należeli zatrzymani, oświadczyła, że chciała poinformować kandydatów i kandydatki na studia o tym, co dzieje się na uczelni, oraz nawoływać do społecznej zmiany, jak określili, "neoliberalnego uniwersytetu".
Zatrzymani nadal są w areszcie. Postawiono im zarzuty "siłowego przeszkadzania w biznesie", a więc uznano, że nabór na studia jest tylko i wyłącznie działalnością gospodarczą. W Europie trwają solidarnościowe bombardowania placówek dyplomatycznych Japonii listami i telefonami.

Adres ambasady Japonii w Polsce:
ul. Szwoleżerów 8
00-464 Warszawa
Telefon: 022 696 50 00
Fax: 022 696 50 01
Godziny otwarcia: 8.30 – 17.00 (pon.-pt.)